Prawdziwa miłość połączyła ich [Zawieszona] 73.6K 2.3K 75. Głównymi bohaterami są Natalia i Kuba. Książka opowiada o pracy i życiu prywatnym policjantów RT @simpforleo: prawdziwa miłość połączyła ich walczyli do końca chociaż brakło sił 🤧 #t5m2 . 11 Mar 2023 15:35:29 Połączyła ich miłość i Jan Paweł II. Oto miłosna historia Małgorzaty Kożuchowskiej. Zafascynowany Kożuchowską Wróblewski zaczął regularnie pojawiać się na wszystkich spektaklach z Read *Prowokacja* from the story Nieoczekiwana Miłość by AniaczekSim (Aneczka :)) with 1,108 reads. romans, gliniarze, fanfiction. Gdy dojechaliśmy na miejsce Według buddyzmu prawdziwa miłość ma cztery zasadnicze składniki. Są to: życzliwość, współczucie, zabawa i spokój. Włączenie tych aspektów w związek to sposób na to, aby zapanowała w nim prawdziwa miłość, która nigdy nie zawodzi. Każdy z tych elementów jest niezbędny. Życzliwość ułatwia pełne szacunku i troskliwe peja-kocham cie - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk. . Kluczem do trwałego związku są nie tylko uczucia. Prawdziwa miłość daje poczucie bezpieczeństwa, akceptacji, wsparcie, szacunek i szczerość. Sprawdź, jak ją miłość to uczucie o którym marzy prawie każdy z nas. To miłość, którą czujesz całą sobą i związek, w którym nie masz żadnych wątpliwości. Nie musisz o nią zabiegać, bo wiesz, że osoby mają jednak pewne przekonania, które tłumią wizję tej bardzo wyidealizowanej miłości. Przez to mogą zaszkodzić relacjom z drugą osobą. I zadawać jej z popełnianych błędów jest przekonanie, że wszystko czego potrzebujesz to prawdziwa miłość. Wierzymy, że uczucie, którym darzą się dwoje ludzi jest kluczem do stworzenia trwałego związku. Niestety nie jest to prawda. Aby romantyczny związek przerodził się w coś większego, uczuciu muszą towarzyszyć inne miłość jest bezwarunkowa i hojnaTak, prawdziwa miłość jest bezwarunkowa. A to oznacza, że nigdy nie będzie cię oceniać. Twoja prawdziwa miłość nie skrzywdzi Cię swoimi słowami. Użyje ich, by Cię zmotywować do działania, a nie zrobi tego nawet w najgorszych momentach. Czyli wtedy, gdy użyjesz swojej frustracji, złości i rozgoryczenia w stosunku do osoby, która tak bardzo Cię kocha. Prawdziwa miłość będzie Twoim wsparciem, niezależnie od błędów, jakie popełnisz i przeciwności losu, jakie spotkasz na swojej najważniejszą rzeczą jest to, że łączy Was ta sama relacja. W Waszym związku nie ma podziału. Jest uczucie, którym darzycie się się tak dlatego, że masz świadomość tego, że w miłości bardzo ważna jest hojność. Jeśli jeden z partnerów nie jest w stanie dać swojego wsparcia drugiej osobie, to wszystkie Twoje starania prędzej czy później pójdą na miłość jest wielkoduszna. Dodaje skrzydeł, pewności siebie, dzięki której zawsze znajdziesz ominiesz przeszkodę, która stanie Ci na drodze. Nie ma związku idealnego. W każdym pojawiają się różnice poglądów, problemy. Są to rzeczy, o których trzeba porozmawiać, aby wymyślić w związku ma kluczowe miłość jest jak kwiat. Jeśli nie będziesz go podlewała, uschnie. Brak komunikacji w związku może go miłość nie zadaje cierpieniaPrawdziwa miłość nie zadaje cierpienia. Choć czasem, w przypływie emocji pozwalasz, by tak się stało. A potem usprawiedliwiasz się słowami: „To dlatego, że tak mnie kocha!”. Osoba która Cię kocha, nie będzie Cię manipulować, niezależnie od tego, jaki ma nastrój. Nie sprawi, że będziesz czuła się osobą uległą. Nie wykorzysta Cię dla osiągnięcia własnych miłość nie będzie Cię okłamywać. Dobra komunikacja jest ważna, bo to z nią przychodzi szczerość, zrozumienie i ten sposób czujesz, że zawsze może liczyć na jego wsparcie. Dzięki temu czujesz się przy nim bezpieczna. W tej relacji nie ma strachu, wątpliwości i niepewności. A kiedy się pojawią, mogą być oznaką tego, że nie ma między Wami jeszcze prawdziwego tego powodu ważne jest, aby otwartymi oczyma spoglądać na Twoje relacje. Nie pozwól na to, by nierealne oczekiwania wdarły się do Twojego związku. Bądź świadoma samolubnego zachowania, które boli bardziej, niż Ci się miłość przychodzi z czasemKłótnie zdarzają się z powodu różnych rzeczy. Powodem może być brak seksu, brak iskry w związku i frustracja, ponieważ nie jesteś już osobą, którą normalne. Zauroczenie sprawia, że ​​czujesz motyle w żołądku. Przewraca Twój świat do góry nogami. Ale gdy pierwsza fala uczuć opadnie, poczujesz się bardziej zrelaksowana w związku. W związku, w którym wszystko się zmieniło, zapanuje jeszcze więcej czasem potrzeba go odświeżyć. Nie obwiniaj swojego partnera, gdyż związek zmienił również Ciebie. Miłość stanie się bardziej dojrzała, ale nie miłość cieszy się każdym krokiem w związku. Osoby, które kochają, potrafią rozmawiać i wiedzą, jak uszczęśliwić swoją drugą dojrzała miłość zapukała do Twoich drzwi, musisz cierpliwie na nią czekać. Powinnaś cieszyć się każdą chwilą. To jest miłość Twojego zauroczenie jest mylone z miłością. Gdy motyle w brzuchu przestają nam towarzyszyć, zaczynają pojawiać się wątpliwości. The store will not work correctly in the case when cookies are Nav Kategorie Książki albumyaudiobookbiografiebiznesdla dziecidla młodzieżyencyklopedie i słownikiezoterykafantastykahistoriainformatykakomiksykryminał i sensacjaksiążki z autografem autoraksiążka z kalendarzemkultura i sztukalekturyliteratura faktuliteratura pięknaliteratura popularnonaukowanauki humanistycznenauki ścisłenauka językówoutletpodróże i turystykapoezja i dramatpolscy autorzyporadnikiprasaprawoproza obyczajowareligiarozrywka, humorsport Książki obcojęzyczne angielskie francuskie hiszpańskie inne niemieckie rosyjskie Podręczniki gimnazjum liceum materiały pomocnicze dla uczniów materiały pomocnicze i metodyka dla nauczycieli przedszkole outlet szkoła podstawowa szkoła zawodowa szkoły ponadgimnazjalne szkoły wyższe technikum E-booki albumybiografiebiznesdla dziecidla młodzieżyencyklopedie i słownikiezoterykafantastykahistoriajęzyki obcekryminał i sensacjaKsiążki obcojęzycznekultura i sztukalekturyliteratura faktuliteratura pięknaliteratura popularnonaukowanauki humanistycznenauki ścisłepodręcznikipodróżepoezja i dramatpolscy autorzyporadnikiprawoproza obyczajowareligiaromanserozrywka, humorsport Audiobooki biografiabiznes i ekonomiadla dziecidla młodzieżyencyklopedie i słownikifantastykahistoriajęzyki obcekryminał i sensacjakultura i sztukaliteratura faktunauki humanistycznenauki ścisłepoezja i dramatliteratura obcareligiathrillerliteratura polskaporadnikromansliteratura piękna Muzyka muzyka na DVD i Blu-rayalternatywnaawangardablueschillout & loungecountrydla dziecielektronicznafilmowa i teatralnagadżetyjazzkabaretklasycznaklubowa i tanecznakolędymetalNew Agepiosenka aktorskapoezja śpiewanapopR&Brap & hip-hopreggaereligijnarocksłuchowiskowinyleworld music Filmy akcja i przygodaanimacja dla dorosłychanimacja dla dziecianimebiograficznyBlu-rayBollywoodDisneydokumentdramatfamilijnyfantasyhorrorJames Bondkabaretkino muzycznekino niezależnekino polskieklasyka kinakomediakomedia romantycznakostiumowymusicalobyczajowyporadnikiprodukcje telewizyjnereligijnyromansscience-fictionScooby-Doosensacja i kryminałserialserie filmowesportteatrthrillerwesternwojennyzestaw filmów Gry i zabawki podręczniki RPGdla maluchówedukacyjnefigurkigry i programy multimedialnegry planszowe i towarzyskieklockilalki i akcesoriałamigłówkioutletpluszakipojazdypuzzle, układankiupominki, gadżetyzabawa na dworzezabawa w dorosłychzabawki muzycznezestawy kreatywnezręcznościowe Papiernik prezentypakowaniecraftświęta i okazjeszkoła i biurokalendarze Bestsellery Nowości Zapowiedzi Księgarnie Rabaty Disney Przepraszamy, wystąpił błąd Wyszukiwana strona nie została odnaleziona. Możliwe powody: Jeżeli ręcznie wpisałeś adres strony, sprawdź czy nie ma w nim błędu Jeżeli wszedłeś przez link, jest już on prawdopodobnie nieaktualny Co możesz zrobić? Bez obaw, możesz łatwo wrócić do sklepu Świat Książki. Wróć na poprzednią stronę. Użyj wyszukiwarki, aby odnaleźć produkty. Użyj jednego z tych linków Strona główna | Moje konto Następnego ranka przygotowywała śniadanie dla siebie, młodszej siostry i ojca. W nocy nie mogła spać, więc stwierdziła, że wstanie wcześniej i przyrządzi rodzinie królewski posiłek. Stawiała ostatnie półmiski na stole w salonie kiedy do pomieszczenia weszła zaspana Betty. Wyglądała uroczo- potargane włoski, ziewała co chwilę i trzymała w ręce swojego ulubionego misia- Teddiego. Jednak w tym sielskim obrazku Ula zobaczyła coś niepokojącego. - Betty, ty jesteś chora?- przybliżyła się do siostry i oceniła wygląd jej oczu. Świeciły się. Z każdą sekundą dostrzegała kolejne symptomy przeziębienia. -Yhm- mała ledwo wychrypiała. To był już dostateczny wskaźnik choroby. - Siadaj kochanie, zrobię ci herbatkę z miodem i imbirem. - Ulcia, jak tu pachnie- usłyszała głos wchodzącego do kuchni Józefa- Ile ty siedziałaś w kuchni? - Nie mogłam spać to stwierdziłam, że bezczynnie nie będę leżeć- zaparzała herbatę- Jeszcze na dodatek Beatka jest przeziębiona. - A no tak- skwitował ojciec- już wczoraj ją coś brało. - Właśnie robię jej napój wzmacniający, może ty też chcesz? - A w sumie poproszę córeczko- zaczęła przygotowywać kolejną herbatę. Wszyscy usiedli do stołu i zachwycali się smakołykami. - Betty, ty dzisiaj nie pójdziesz do szkoły. Jeszcze bardziej się rozchorujesz-zadecydowała Ula. - Tylko…- wtrącił się Józef- jest mały problem. Ja dzisiaj jadę do Warszawy na badania. Trochę to potrwa, więc zabieram się z Maćkiem. -Nic nie mówiłeś- zdziwiła się Ula. - To wyszło jak byłaś w Katowicach, nie miałem jak cię poinformować. - To mamy problem. Ty jedziesz na badania z Maćkiem, więc i on nie może zając się Beatką, mama Maćka jest u rodziny w Krakowie a ja powinnam być w pracy. - Jasiek na studiach, więc nie dojedzie na czas- dodał ojciec. Ula analizowała całą sytuację. - No nic, zadzwonię do szefa, wytłumaczę mu jaka jest sytuacja. - Myślisz, że pan Dobrzański się zgodzi? - Nie ma innego wyjścia. Mam dzisiaj do zrobienia kilka raportów, więc mogę pracować z domu, a jeśli będzie coś marudził to wezmę urlop na żądanie. Tego odmówić mi nie może, bo w tym roku ani jednego dnia wolnego nie brałam. - No dobrze, to jest jakieś wyjście z sytuacji. Przeglądał sterty koszul w garderobie, nie mogąc zdecydować się którą ubrać, kiedy usłyszał dźwięk jego komórki. Spojrzał na zegarek. 7:36. Kto dzwoni do niego o takiej porze? Spojrzał na wyświetlacz i zamarł. Ula Cieplak. Trochę minęło zanim wrócił rezonans i nacisnął zieloną słuchawkę. - Halo?- odezwał się pierwszy. -Marek? Ja przepraszam, że tak wcześnie- usłyszał w jej głosie coś dziwnego. Coś w rodzaju paniki? Nie wiedział, czy dobrze analizuje- Mam do ciebie ważną sprawę. Niestety nie mogę być dzisiaj w pracy- zakłuło. Jak to? Dlaczego? Czy to przez wczorajszy pocałunek? W jego głowie kotłowały się miliony pytań- Moja siostra jest chora, muszę ją zabrać do lekarza, nie może pójść do szkoły- tłumaczyła- mój tata ma dzisiaj badania, nie może z nią zostać- nadawała jak katarynka. - Ula, Ula, spokojnie- przez jej tempo nie mógł nadążyć nad sensem wypowiedzi. - Wyczerpały mi się pomysły kto mógłby z nią zostać. Jestem zmuszona… - Jasne, Ula nie ma sprawy- chciał coś dodać, ale zawahał się. Jednak zdecydował się podjąć próbę- Może potrzebujesz mojej pomocy, jak coś to ja chętnie. - Dzięki Marek, ale poradzimy sobie- odpowiedziała bez zająknięcia- Raporty zrobię w domu, mam wszystkie niezbędne dokumenty na dysku. Minęło już pół godziny odkąd zadzwoniła a Dobrzański cały czas się zastanawiał, czy argument Uli o tym, że jej siostra jest chora był prawdziwy. Nie mógł skupić się na porannych czynnościach, ponieważ w jego głowie wciąż mieszały się myśli, czy przypadkiem Ula nie oszukała go. Może nie chciała się ze mną widzieć? W drodze do pracy spotkał swojego przyjaciela. - O hej Seba- przywitał się. - No siema- Olszański odpowiedział- jak tam? - A okej wszystko, sprawy w Katowicach załatwione, więc można ruszać z projektem. - To dobrze. Fajnie, że tak szybko udało wam się to ogarnąć. A jak z Ulą? - Co masz na myśli? - Dobrze wiesz- odruchowo przyłożył swoją pieść do jego ramienia. - Jeśli chcesz wiedzieć to nie będzie jej w pracy dzisiaj- na samo przypomnienie tego faktu posmutniał. - Wiem – odpowiedź Sebastiana go zdziwiła. Olszański widząc jego minę zaczął tłumaczyć- dzwoniłem dzisiaj do niej, bo myślałam, że podwiozę ją do pracy, a przy okazji pogadam z nią o pewnej sprawie. - O jakiej?- Marek dociekał. - ooo- urwał- O takiej jednej dziewczynie. - To już przyjaciel beee?- ubodło to Dobrzańskiego. - Nieee Marek, oczywiście, że nie. Po prostu potzrebuję w tej kwestii rady ze strony kobiety. - Yhm-mruknął- A co ona na to? - Nie odebrała mojego telefonu, a po chwili napisała wiadomość, że jest u lekarza z siostrą i przez to nie może rozmawiać. Czyli nie kłamała… Miłość to urzekające słowo. Elektryzuje człowieka, zwraca uwagę, rodzi nadzieję, budzi oczekiwania… Jednak czym jest miłość? Mówiąc o miłości, większość ludzi ma na myśli swoje własne odczucia. Uczucia te mają oczywiście związek z inną osobą. Wydaje się ona, rzecz jasna, kimś znaczącym, jednak tylko o tyle, o ile jest źródłem tych właśnie odczuć. […] W takich wypadkach ludzie są głęboko przekonani, że to właśnie odczucia i uczucia decydują o prawdziwej miłości. Co się dzieje potem? […] W przeprowadzonych badaniach ankietowych wskazano na to, że większość dziewczyn przeżywających taką miłość myśli o trwałym związku, a więc o małżeństwie. Nie jest tak jednak z chłopakami. Musisz zdawać sobie z tego sprawę. W pewnym sensie ty powinnaś wychować chłopaka do małżeństwa. Pięknie napisał pewien młody mąż: „Wszystko, czym jestem, zawdzięczam swojej żonie”. Był świadomy tego, że miłość jego dziewczyny czyniła go lepszym, i był jej za to wdzięczny. Jeśli chodzi o małżeństwo, to filmy w ogromnej większości pokazują nam małżeństwa nieudane, rozbite albo takie, w których doszło do zdrady. Nad tym trzeba się zastanowić. Coś w tym jest. Czy znasz wiele małżeństw, które się naprawdę kochają? Czy nie znasz małżeństw nieszczęśliwych, a nawet takich, które się rozeszły? Nie można jednak nie widzieć tego, że są przecież małżeństwa i rodziny dobre, a nawet bardzo dobre. Zdarza się, że żyją w bardzo skromnych warunkach, a jednak panuje w nich radość i szczęście. Nasuwają się pytania: skoro niepowodzenia w małżeństwie są faktem, to skąd się te trudności biorą? Dlaczego tak się dzieje? Czy tak musiało być? Czyż te małżeństwa nie kochały się szczerze, gdy rozpoczynały wspólne życie? […] Problem polega na tym, że gdy miłość traktujemy jedynie jako odczucie, to choć łączy ona jakoś kobietę i mężczyznę, to jednak w rzeczywistości zarówno jej, jak i jemu chodzi o samych siebie. Zajmują ich i pochłaniają własne przeżycia, nadając jakby inną barwę całej rzeczywistości. Uczucia są bowiem silnie przeżywane i życie kogoś ogarniętego taką miłością staje się w gruncie rzeczy jakoś inne. Jakie jednak miejsce w takim uczuciu zajmuje ta ukochana osoba? […] Traktuje się ją oczywiście jako kogoś ważnego, a nawet bardzo ważnego, lecz tylko dlatego, że jest źródłem odczuć i przeżyć. Ileż razy dziewczyna i chłopak swoje zbliżenie seksualne traktują jako miłość ze względu na to, że jest ono źródłem przeżyć, na których może im tak bardzo zależeć, że nie dostrzegają, iż chodzi w tym wszystkim o drugiego człowieka, o jego dalszy los, a również los być może poczętego dziecka. Wiele dzieł literackich opisuje takie gorzkie złudzenia! Czy tego rodzaju miłość może być podstawą trwałej więzi między kobietą i mężczyzną? Przecież zawsze może się znaleźć ktoś inny, kto stanie się źródłem przeżyć jeszcze bardziej interesujących. Taka miłość wykazuje wszystkie cechy postawy mieć. Niejeden autor książki poświęconej problematyce seksualnej, a przeznaczonej dla młodych mówi o miłości w taki sam sposób, w jaki jest ona przedstawiana w filmach, piosenkach czy popularnych opisach: miłość – to odczucia czy uczucia. Konsekwentnie też pokazywana jest rzeczywistość płci jako źródło interesujących przeżyć i doznań. Jeżeli odbiorca przyjmuje to bezkrytycznie i daje się zwieść, wpada w pułapkę. Niełatwo mu będzie zbudować dobre małżeństwo. Na takiej bowiem miłości i na takiej postawie względem spraw seksualnych nie da się zbudować trwałej, dobrej i pogodnej więzi między żoną i mężem, a co za tym idzie – między rodzicami i dziećmi. W takim wypadku są oni zbyt zatroskani o siebie samych. Szukają siebie, podczas gdy prawdziwa miłość, o której pisze św. Paweł: „[…] nie szuka swego” (1 Kor 13,5). Zbudowanie trwałej więzi, prowadzenie wspólnego życia w pokoju i radości wymaga miłości innego rodzaju. Takiej mianowicie, która widzi w osobie ukochanej kogoś tak ważnego, że warto całe życie poświęcić, by troszczyć się o jego dobro. O takiej miłości pisze Benedykt XVI, że: „staje się ona naprawdę odkryciem drugiego człowieka, przezwyciężając charakter egoistyczny, który początkowo był wyraźnie dominujący. Teraz miłość staje się troską człowieka i posługą dla drugiego. Nie szuka już samej siebie, zanurzenia w upojeniu szczęściem; poszukuje dobra osoby ukochanej: staje się wyrzeczeniem, jest gotowa do poświęceń, co więcej, poszukuje ich” (Deus caritas est, 6). Jest to więc miłość życzliwa i troskliwa o dobro. Wyrywa nas niejako z naszych egoistycznych myśli o sobie samych. W takiej miłości, jeśli będziesz do niej zdolna, dobro męża będzie cię obchodziło tak bardzo, że gotowa będziesz niejako dać z siebie wszystko, nie myśląc o swojej korzyści. Jak pisze św. Paweł: „Niech nikt nie szuka własnego dobra, lecz dobra bliźniego” (1 Kor 10,24). Taka miłość jest źródłem wielkiej radości, która jest czymś dobrym i pięknym. To owoc Ducha Świętego (por. Ga 5,22). Nigdy jednak szukanie siebie, szukanie swoich odczuć i doznań nie da takiego szczęścia i pokoju sumienia. Czy dostrzegasz różnicę między tymi dwiema miłościami? Spójrz krytycznie na siebie: „Czy umiesz kochać?”. Bądź ostrożna, gdy ktoś mówi ci o swej miłości do ciebie. Bądź jednak jeszcze bardziej ostrożna, gdy sama o niej mówisz. Znasz zapewne ludzi, którzy się rozwiedli. Czy sądzisz, że nawet po jakimś urządzeniu sobie życia z kimś innym mogą być naprawdę szczęśliwi? Nowy związek być może będzie trwalszy niż pierwszy, a dzieci zostaną dobrze wychowane. Nie zmienia to jednak faktu, że ci ludzie noszą w sercu trwałą ranę. I nie może być inaczej. Każdy bowiem, zawierając małżeństwo – i ślubując miłość – pragnie, by tak było zawsze. Tak pisze papież w wielkiej encyklice o miłości: „Należy do rozwoju miłości, do wyższych jej poziomów, jej wewnętrznych oczyszczeń fakt, że teraz poszukuje ona definitywności, i to w podwójnym znaczeniu: w sensie wyłączności – tylko ta jedyna osoba – i w sensie »na zawsze«. Miłość obejmuje całość egzystencji w każdym jej wymiarze, także w wymiarze czasu. Nie mogłoby być inaczej, ponieważ jej obietnica ma na celu definitywność: miłość dąży do wieczności” (Deus caritas est, 6). Tak samo jest z osobami, które zdecydowały się na rozwód. Ludzie ci również, zawierając małżeństwo, byli przekonani, że to, co ich łączy: miłość rozumiana jako odczucie, jest prawdziwą miłością. Cóż więc się stało? Gdy uczucia zmieniły się lub wyblakły, taka miłość umarła. Nie odnaleźli wewnętrznych motywów do przezwyciężenia trudności pojawiających się we wspólnym życiu. Życie uczy nas, że miłością nazywają niektórzy takie postawy i zachowania, które nie mają na celu dobra, nie czynią człowieka lepszym. Przecież nie kocha cię ktoś, kto nie chce twojego dobra, nie zamierza cię nauczyć czynienia dobra i nie chce ci w tym pomóc. To samo dotyczy ciebie i twoich uczuć. Powinnaś sobie zdawać z tego sprawę. Jeżeli należysz do tych, których rodzice się rozwiedli, nie krytykuj ich, a raczej staraj się zrozumieć źródło ich życiowej porażki. Ciebie ta sytuacja boli, lecz dręczy ona też ich. Myśl o przyszłości. Staraj się tak postępować, by twoje dzieci nie musiały przeżywać czegoś podobnego. Cóż zatem z uczuciami? Czy należy je potępić? Żadną miarą. Same uczucia nie muszą być wcale złe. Przeciwnie, są one bogactwem naszego życia, nawet jeśli nieraz przeszkadzają nam, gdy nas za bardzo pochłaniają. Stają się jednak złe, jeżeli dopuścimy do tego, by nas zaślepiły, jeśli na drugiego człowieka będziemy patrzeli tylko jako na interesujące źródło naszych uczuciowych przeżyć, zwłaszcza zaś przeżyć seksualnych. W tym wypadku drugi człowiek stanie się dla nas pewnego rodzaju zabawką, przedmiotem zaspokajania ciekawości lub namiętności. Jeżeli dziewczyna i chłopak chodzą ze sobą, to rzecz zrozumiała. Jeśli podobają się sobie, nie ma w tym nic dziwnego. Gdy tęsknią za sobą, chcą się widywać i przebywać ze sobą, i to jest rzecz zwyczajna. W tej sytuacji otwiera się przed nimi świat wspólnego myślenia, wspólnego dostrzegania tego, co piękne, wspólnego dążenia do dobra, świat wspólnie przeżywanych chwil rozrywki, razem prowadzonych rozmów o wszystkim, co ich interesuje, także o sprawach najważniejszych, wspólnego kształtowania życia w grupie koleżeńskiej. Słowem, staje przed nimi możliwość spotykania się na wielu płaszczyznach życia. I to już jest inny wymiar miłości: miłość, w której ludzie się rozwijają, rosną, stają się niejako pełniejsi, stają się jakoś bardziej ludźmi. Tę miłość nazywają niektórzy autorzy greckim terminem filia (od czasownika filein – kochać). Jest to miłość duchowa, „[…] która obejmuje wszystko, w czym widzi wartość… cały świat zewnętrzny, a więc ludzi, przyrodę ożywioną i nieożywioną, nawet martwe przedmioty. Człowiek zostaje pociągnięty przez ich piękno, raduje się z niego… Filia zwraca się przede wszystkim do osoby, ją widzi i ją obejmuje jako najwyższą wartość i dobro” (S. Moysa, Rozeznanie pojęć eros i filia). Z chwilą jednak, gdy ktoś przez brak rozwagi sprowadzi swą miłość do szukania przeżyć i doznań seksualnych, stanie się tym, który chce coraz więcej mieć. Zostanie niewolnikiem własnych przeżyć. Zacznie być interesowny. Rozpocznie poszukiwania własnej korzyści. Dziewczyna po prostu będzie się posługiwała chłopakiem i na odwrót – chłopak dziewczyną – dla zaspokojenia swoich potrzeb. Deklamacje o miłości staną się pustym dźwiękiem. Warto może powiedzieć jeszcze jedno. Jesteś w okresie rozwoju. Można by sobie wyobrazić ten rozwój jako pewnego rodzaju krzywą wzrostu. Jeśli się zdarzy, że takie krzywe wzrostu jakiejś dziewczyny i jakiegoś chłopaka spotkają się i przetną, wówczas może się u nich pojawić przeświadczenie, że już teraz wszystko ich łączy, że już są na zawsze dla siebie wzajemnie. Zwłaszcza dziewczyna liczy na to, że uczucia się nie zmienią. Jednak nie biorą zupełnie pod uwagę tego, że przecież się rozwijają, że ich krzywe rozwoju mogą biec dalej w rozbieżnych kierunkach, oddalając ich od siebie. Bywa oczywiście, że miłość od pierwszego wejrzenia jest trwała. Niemniej jednak z takiej miłości, z młodzieńczych zakochań i fascynacji najczęściej się po prostu wyrasta. Jest to zjawisko naturalne i zrozumiałe. Ktoś, kto doradzałby ci szukanie przeżyć seksualnych, gdy takie żywisz uczucia, w imię tego, że twój chłopak tego pragnie, wyrządzałby krzywdę zarówno tobie, jak i jemu. Proponuje ci doraźną przyjemność, nie biorąc zupełnie pod uwagę waszego prawdziwego dobra i waszych przyszłych losów. […] Jeżeli dla nas prawdziwa miłość to służenie komuś, dawanie z siebie wszystkiego, to mamy na myśli troskę o pełne dobro drugiej osoby. Miłość prawdziwa chce uczynić drugiego człowieka lepszym, jak gdyby większym. Pragnie, by rozjaśnił się on wszystkimi wartościami, które w sobie nosi. Ciekawie to ujmuje seksuolog angielski Oswald Schwarz. „Miłość – mówi – nie zatrzymuje się »na powierzchni«, sięga serca i otwiera je, ujawniając wszelkie dobro, które w nim jest. Niestety, może umierać albo wtedy, gdy miłość jest zbyt mała, aby tak otworzyć serce drugiej osoby na dobro, albo ta druga osoba tak zamknęła swoje serce, że nasza miłość nie może go otworzyć”. Czy chłopak, który wykorzystuje uczucia dziewczyny dla swej korzyści – czyni ją lepszą? Jeśli dziewczyna oddaje się chłopakowi, to przecież zezwala na to, że on ją będzie mieć. Czy to go czyni lepszym? Czy jest uczciwy chłopak, który mówiąc o swojej miłości, wykorzystuje twoją słabość? Pomyśl też jednak o sobie: czy twoje pragnienie bliskości i serdeczności, które przecież działa na chłopaka podniecająco, czyni go lepszym? Jak to będzie potem w małżeństwie, jeśli się nawet pobierzecie? Jak będziesz się później odnosiła do niego jako do męża? Jak on będzie traktował ciebie jako żonę? Rozumienie miłości jako przeżycia seksualnego kładzie się cieniem na późniejszym życiu małżeńskim, znacząc je cierpieniem trudnym nieraz do udźwignięcia. Miłość o charakterze płciowym, taka jednak, która ma na celu dobro drugiej osoby, służenie tej osobie dla osiągnięcia dobra wzajemnego i dobra wspólnych dzieci, może być urzeczywistniana tylko przez zawarcie małżeństwa, które dla nas, wierzących, jest związkiem religijnym, jest sakramentem. Dlatego tylko w małżeństwie stosunek płciowy może być wyrazem prawdziwej miłości, łączącej na zawsze osoby, które się sobie wzajemnie i nieodwołalnie oddały i zostały przyjęte. o. Karol Meissner OSB Bolesław Suszka O wiele więcej znajdziesz w naszym sklepie! Dziwne, gdy ktoś miłością nazywa egoizm, prawda? A to często się dziś zdarza. Z cyklu "Jak żyć, by podobać się Bogu" na kanwie KKK 2360-2372 Mówimy „Bóg kocha człowieka”; za świętym Janem powtarzamy „Bóg jest miłością”. Można traktować to jak frazes, ale to naprawdę to coś niesamowitego. No bo to powiedzenie, że Wielki, Nieogarniony Stwórca Wszystkiego bezinteresownie chce dobra i szczęścia swoich stworzeń. Na tym polega przecież miłość, prawda? Co więcej, to powiedzenie też, że chce ich na całą wieczność. Inaczej, gdyby ludzkie istnienie miało kończyć się unicestwieniem, czy można by mówić o miłości? Miłość która godziłaby się na odebranie istnienie komuś, kto raz zaistniał i kto, w przeciwieństwie do nieożywionej materii, był swojego istnienia świadomy, czuł, kochał, zachwycał się pięknem, byłaby jakąś pomyłką, deklaracją bez znaczenia. Nie, jeśli miłość jest prawdziwa, z natury swojej musi trwać wiecznie. Boża miłość do nas polega na tym, że bezinteresownie chce naszego dobra i szczęścia na wieki. Jest nad czym rozmyślać. Jeśli, jak pisałem wcześniej, człowiek stworzony jest na obraz i podobieństwo Boże, to też zdolny jest do autentycznej miłości. A ta, na wzór Boga, polegać musi na bezinteresownym pragnieniu dobra i szczęścia osoby kochanej. I jak nie byłoby wyrazem miłości, gdyby Bóg nas unicestwiał, tak trudno mówić o miłości, która mogłaby się skończyć. Prawdziwa miłość kocha do ostatniego tchnienia i dłużej na wieczność. Bez tego deklaracje „kocham”, „ślubuję miłość” są tylko pustosłowiem. Przez małżeństwo nauczyć kochać Na temat miłości, wierności i uczciwości małżeńskiej można pisać całe traktaty. Tak, wielki to ideał i bardzo śmiały zamysł Boga: przez małżeństwo, przez rodzinę, nauczyć człowieka kochać tak, jak kocha On sam. No bo jeśli dwoje ludzi łączy miłość, to ona też musi być jakoś na obraz i podobieństwo miłości Stwórcy, prawda? W kontekście szóstego przykazania wystarczy jednak poprzestać na najważniejszych konstatacjach. Wynikających właśnie z faktu stworzenia człowieka jako dwóch płci, z faktu pchnięcia dwoje ludzi do miłości w związku, który nazywamy małżeństwem; związku, w którym miłość, stając się płodna, uczestniczy w Bożym dziele stwarzania. Trzeba przypomnieć, że w nauczaniu Kościoła kontemplującego prawdę o stworzeniu płciowość nie jest tylko kwestią biologii. Jest czymś, co dotyka samej ludzkiej istoty (Katechizm Kościoła Katolickiego 2361); zawsze jest się człowiekiem-kobietą i człowiekiem-mężczyzną. Postrzega się ją przy tym jako podporządkowaną miłości; intymność małżonków ma stawać się znakiem i rękojmią komunii duchowej (KKK 2360). Mówiąc jeszcze inaczej: „Urzeczywistnia się ona (płciowość) w sposób prawdziwie ludzki tylko wtedy, gdy stanowi integralną część miłości, którą mężczyzna i kobieta wiążą się z sobą aż do śmierci” (KKK 2361). Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że Pan Bóg uczynił nas istotami płciowymi, by nauka miłości przychodziła nam łatwiej i przyjemniej :). Tym większa tragedia, gdy to, co ma służyć miłości, zamieniane jest w narzędzie kształtowania egoizmu. Takie spojrzenie na sprawę płciowości rodzi ważną konsekwencję. To jasne stwierdzenie – na przekór wszystkim, którzy chcieliby widzieć w instytucji małżeństwa tylko ustępstwo na rzecz ludzkiej pożądliwości, taką legalną formę zaspokajania grzesznego popędu płciowego – że w wizji Kościoła współżycie seksualne w małżeństwie jest czymś z natury dobrym. „Jeśli spełniane są (akty małżeńskie) prawdziwie po ludzku, są oznaką i podtrzymaniem wzajemnego oddania się, przez które małżonkowie ubogacają się sercem radosnym i wdzięcznym" – czytamy w KKK 2362. Płciowość jest i może być w małżeństwie źródłem radości i przyjemności. Trzeba jednak zauważyć, że jak każda dziedzina ludzkiego życia, także i ta narażona jest na grzech. W lekturze Katechizmu zwracają uwagi poczynione przy okazji pochwały małżeńskiego współżycia. W punkcie 2361 mowa jest o współżyciu, przez które „mężczyzna i kobieta oddają się sobie wzajemnie we właściwych i wyłącznych aktach małżeńskich”, w następnym o aktach, „przez które małżonkowie jednoczą się ze sobą w sposób intymny i czysty”. Istnieje więc też w małżeństwie współżycie niewłaściwe, istnieją akty nieczyste. Nie mówiąc już o tym, że niewłaściwe są akty „niewyłączne” – zasygnalizowano tu kwestię wierności. Ogólne wyjaśnienie o co chodzi znajdujemy w punkcie 2363 Katechizmu. „Przez zjednoczenie małżonków urzeczywistnia się podwójny cel małżeństwa: dobro samych małżonków i przekazywanie życia. Nie można rozdzielać tych dwóch znaczeń, czyli wartości małżeństwa, bez naruszenia życia duchowego małżonków i narażenia dobra małżeństwa oraz przyszłości rodziny”. I dodano, nieco w sumie modyfikując poprzednią wypowiedź: „Miłość małżeńska mężczyzny i kobiety powinna więc spełniać podwójne wymaganie: wierności i płodności”. Wierna miłość Nie wchodząc w szczegóły trzeba jasno powiedzieć: nie każde współżycie małżonków jest automatycznie wyrazem miłości. Nie jest miłością zmuszanie do współżycia, nie jest miłością taka jego forma, która dla którejś ze stron jest bolesna, upokarzająca czy budząca obrzydzenie. To nie jest wyraz miłości i na pewno miłości nie buduje. Ale poza takimi sytuacjami, współżycie seksualne w małżeństwie miłość na pewno buduje. Miłość to także koniecznie wierność. „Małżonkowie oddają się sobie wzajemnie w sposób ostateczny i całkowity. Już nie są dwoje, ale stanowią odtąd jedno ciało. Przymierze dobrowolnie zawarte przez małżonków nakłada na nich obowiązek podtrzymywania jego jedności i nierozerwalności. «Co Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela!» (KKK 2364). To nie jest tak, że wierność jest jakimś niekoniecznym suplementem do małżeństwa, dodatkowym ciężarem, który małżonkowie muszą nieść. Danego drugiemu człowiekowi słowa trzeba dotrzymać. Wierność jest po prostu wyrazem autentycznej miłości. Bez niej miłość jest tylko pustym słowem. Dla chrześcijan sprawa ta ma jeszcze dodatkowy wymiar. „Sakrament małżeństwa wprowadza mężczyznę i kobietę w wierność Chrystusa wobec Jego Kościoła” (2365). Zastanówmy się: czy Chrystus zostawi kiedyś Kościół, bo mu się znudzi, bo znajdzie sobie kogoś innego? Oczywiście nie! Nie, bo go kocha, kocha każdego z nas! Małżonkowie wierni swojemu ślubowaniu miłości nie tylko dają świadectwo, czym jest prawdziwa miłość, ale także są swoistym przypomnieniem wiernej miłości Boga. W świecie (łatwych) rozwodów miłość niewiele znaczy; nie jest gwarancją trwałości. Dziś kocham, jutro jest po sprawie. Bóg kocha? Jutro Mu przejdzie; jutro się rozgniewa i wszystkich nas pośle do piekła – można by pomyśleć. Tymczasem miłość jest zawsze wierna; zawsze chce dobra i szczęścia osoby kochanej. I małżonkowie, nieraz zmuszeni wiele sobie nawzajem wybaczać, są świadectwem takiej właśnie autentycznej miłości Boga do człowieka. Płodność Płodność to obok miłości drugi z celów współżycia w małżeństwie. Jest ona „darem, celem małżeństwa, ponieważ miłość małżeńska ze swojej natury zmierza do tego, by być płodną. Dziecko nie przychodzi z zewnątrz jako dodane do wzajemnej miłości małżonków; wyłania się w samym centrum tego wzajemnego daru, którego jest owocem i wypełnieniem. Dlatego Kościół, który «opowiada się za życiem», naucza, że «każdy akt małżeński powinien pozostać sam przez się otwarty na przekazywanie życia ludzkiego»” (KKK 2366). Przez przekazanie życia, a potem wychowanie rodzice stają się współpracownikami Boga - Stwórcy. I powinni podjąć ten obowiązek w poczuciu ludzkiej i chrześcijańskiej odpowiedzialności. Szczególnym aspektem tej odpowiedzialności jest sprawa regulacji poczęć. „Z uzasadnionych powodów małżonkowie mogą chcieć odsunąć w czasie przyjście na świat swoich dzieci” – czytamy w KKK 2368. „Powinni więc troszczyć się, by ich pragnienie nie wypływało z egoizmu, lecz było zgodne ze słuszną wielkodusznością odpowiedzialnego rodzicielstwa”. W sprawie tej nie wystarczą jednak dobre intencje. Trzeba jeszcze dostosowania postępowania do obiektywnych kryteriów moralności. Najogólniej – chodzi właśnie o zachowanie tego podwójnego znaczenia współżycia w małżeństwie (KKK 2369). Gdy chodzi o szczegóły – za godziwe uważa Kościół metody oparte na okresowej wstrzemięźliwości. Chodzi o odwołanie się do faktu, że kobieta miewa okresy płodne i niepłodne, a przez obserwację można ustalić kiedy. I w sytuacji, gdy nie chce się poczęcia dziecka, godziwym będzie podjąć współżycie właśnie w takim okresie niepłodnym. „Są one (te metody) zgodne z obiektywnymi kryteriami moralności. Metody te szanują ciało małżonków, zachęcają do wzajemnej czułości i sprzyjają wychowaniu do autentycznej wolności” – czytamy w KKK 2370. Tak, sprzyjają czułości i wychowują do wolności, ucząc opanowywania własnego popędu. To bardzo ważne w czasach, gdy możliwość współżycia seksualnego jawi się jako swoiste bożyszcze, a niemożność oddania mu czci traktuje jako powód do opuszczenia podobno kochanej osoby. Warto też podkreślić: stosujący je mogą grzeszyć egoizmem czy małodusznością, ale pewno nie grzechem przeciw VI przykazaniu. Bo stosowanie tych metod – powtórzmy – jest zgodne z obiektywnymi kryteriami moralności. Kościół uważa natomiast za „wewnętrznie złe "wszelkie działanie, które – czy to w przewidywaniu aktu małżeńskiego, podczas jego spełniania, czy w rozwoju jego naturalnych skutków – miałoby za cel uniemożliwienie poczęcia lub prowadziłoby do tego (KKK 2370). Chodzi o wszelkie metody i środki antykoncepcyjne, które powodują niepłodność stosunku. Oczywiście tym bardziej także te, które działają wczesnoporonnie. Tak jak nie jest grzechem bycie jednookim, a jest nim wyłupienie sobie oka, tak nie jest grzechem podjęcie stosunku z natury niepłodnego, ale jest uczynienie go niepłodnym. W Katechizmie różnicę tę tak wyjaśniono: „Naturalnej «mowie», która wyraża obopólny, całkowity dar małżonków, antykoncepcja narzuca «mowę» obiektywnie sprzeczną, czyli taką, która nie wyraża całkowitego oddania się drugiemu; stąd pochodzi nie tylko czynne odrzucenie otwarcia się na życie, ale również sfałszowanie wewnętrznej prawdy miłości małżeńskiej, powołanej do całkowitego osobowego daru... Różnica antropologiczna, a zarazem moralna, jaka istnieje pomiędzy środkami antykoncepcyjnymi a odwołaniem się do rytmów okresowych... w ostatecznej analizie dotyczy dwóch, nie dających się z sobą pogodzić, koncepcji osoby i płciowości ludzkiej (2370). Dwie koncepcje człowieczeństwa: chrześcijańska, która w płciowości widzi wezwanie do odpowiedzialnej, płodnej miłości, i niechrześcijańska, która zamykając się na nowe życie ma tendencję redukowania miłości do przyjemności oraz zapominania o odpowiedzialności za druga osobę i wierności.... O zredukowaniu ludzkiego życia i kwestii przekazywania go do doczesności, z pominięciem wiecznego przeznaczenia człowieka już nie mówiąc. Dziś na tyle. I tak długo. Na następnej stronie jeszcze tylko fragmenty Katechizmu będące inspiracją dla powyższego tekstu. Warto zajrzeć, gdyby coś wydawało się niejasne :)

prawdziwa miłość połączyła ich ulub